Wycieczka szlakiem złośliwych projektów w Budżecie Obywatelskim których nie chcieli mieszkańcy.

77
Zgłoszony
Pomysł na rok 2023
Autor pomysłu Mieszkaniec
Koszt pomysłu
Koszt pomysłu
200 000 zł
Kategoria
  • edukacja
  • komunikacja publiczna i drogi
  • kultura
  • ochrona środowiska
  • pomoc społeczna
  • przestrzeń publiczna
  • sport
  • zieleń miejska
Poziom zgłaszanego projektu
ogólnomiejski
Wycieczka szlakiem złośliwych projektów w Budżecie Obywatelskim których nie chcieli mieszkańcy.

Odwiedzimy takie projekty jak "plac zabaw na Dolince Służewieckiej", "poprawa drogi do szkoły na ulicy Dąbrowskiego" i wiele wiele innych.

Lokalizacja

Poziom zgłaszanego projektu:
ogólnomiejski
Lokalizacja projektu - ulica i nr / rejon ulic w Warszawie:
Cała Warszawa

Dane projektu

Skrócony opis projektu
Wycieczka szlakiem złośliwych projektów w Budżecie Obywatelskim których nie chcieli mieszkańcy.

Odwiedzimy takie projekty jak "plac zabaw na Dolince Służewieckiej", "poprawa drogi do szkoły na ulicy Dąbrowskiego" i wiele wiele innych.
Opis projektu
Projekt ma za zadanie ukazanie stopnia zawłaszczenia Budżetu obywatelskiego przez patoaktywistów przy aprobacie miejskich urzędników.

Podczas naszych wycieczek pokażemy jak marnotrawione są pieniądze nas wszystkich na irracjonalne inwestycje.

Projektowanie uniwersalne
Tak
Uzasadnienie realizacji projektu
Projekt pozwoli na ograniczenie bezsensownych wydatków na projekty których nie chcą mieszkańcy, a które usilnie forsują urzędnicy-patoaktywiści.

Kosztorys

Szacunkowy koszt realizacji projektu:
200 000,00 zł

Co sądzisz o tym pomyśle?

Dodaj komentarz
Komentarze (3)
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany
  • Macie mój głos. Wycieczka ma duży walor edukacyjny: niestety mało osób inetresuje się tym, co jest planowane dookoła nich. Warszawski patoaktyw skupiony wokół kilku organizacji (głównie prorowerowych) od wielu lat skrzętnie to wykorzystuje. Warto więc rozszerzyć program wycieczki o zasady funkcjonowania BO oraz metody jakimi można się bronić przed niechcianymi, szkodliwymi dla najbliższego otoczenia projektami.
    Mieszkaniec13876  03.12.2021 14:55
  • Proszę koniecznie uwzględnić tężnię przy Floriańskiej która powstała z naruszeniem prawa i zniszczyła istniejący skwer, a której okoliczni mieszkańcy nie znoszą :)
    Krzysztof Daukszewicz  11.01.2022 11:05
  • Może lepszym byłoby nagranie tej wycieczki albo prezentacja online tych miejsc z uwzględnieniem wszystkich zarzutów? Wtedy byłoby to uwiecznione na zawsze i możliwe w każdej chwili do obejrzenia. Ja nie umiem jeździć na rowerze, bo mi rodzice nie kupili rowerka, a dorosłych bardziej bolą upadki przy nauce, więc nie mogę z tego skorzystać.

    Niektórzy mogą być zajęci pracą albo dziećmi. Niektórzy są niepełnosprawni i z tej wyprawy są wykluczeni a pieniądze po prostu znikną po takim wydarzeniu.

    Mnie w zeszłym roku najbardziej zabolało, że wygrał projekt 600-700 tys zł na rehabilitację piesków w schronisku na Paluchu. Kiedy ludzie na NFZ w Warszawie czekają rok w kolejce. Ja też miałam takie doświadczenie, że internista z NFZ dał mi skierowanie na pobyt na oddziale dziennym rehabilitacyjnym na NFZ, kolejki były roczne, ale załapałam się do kliniki półprywatnej, gdzie czekało się kilka tygodni. Potem internista powiedział, że ten pobyt nie spełnił jego oczekiwań i abym nigdy więcej nie wracała, bo się źle mną zajmowali i strasznie skąpili wydatków na zajęcie się pacjentem. Po prostu nie ma się gdzie zapisać na rehabilitację w Warszawie z NFZ, żeby było lepiej, ale 600-700 tys zł z pieniędzy publicznych na pieski i kotki z Palucha wygrało. Dalej jestem niedoleczona a mam 32 lata i społeczeństwo oczekuje, że powinnam pracować, założyć rodzinę, mieć siły na zajmowanie się dziećmi, płacenie ZUS, podatków i pracę. Później poszłam do lekarza rehabilitacji do innej przychodni, już na NFZ, to lekarka powiedziała, że mój stan jest rzekomo za dobry, żebym dostała skierowanie na oddział dzienny... za to neurolog prowadzący powiedział, że mój stan jest tak kiepski, że wykracza poza możliwości lekarza rehabilitacji. Zatem nie wiem czy mój stan jest za kiepski na rehabilitację czy jednak za dobry, żeby dostać się do rehabilitacyjnego oddziału dziennego w przychodniach, gdzie zwykle czekało się rok w Warszawie na NFZ jeszcze przed pandemią Covid???? Na takich oddziałach większość pacjentów to seniorzy, ale są też młodzi ludzie, którzy muszą jeszcze latami tyrać i pracować, żeby mieć na swoje utrzymanie. Wiemy jak ZUS przyznaje chorym renty i w jakich rewelacyjnych stawkach, na najgorsze jedzenie bez leków i rachunków, żeby żyć jak ciężar dla reszty rodziny i wegetować...

    Oprócz tego przegrały też tabliczki, które miały zapobiegać samobójstwom na mostach a kosztowały o ile dobrze pamiętam 24 tys zł. Przegrał też zakup nowej karetki pogotowia dla warszawskiego szpitala, a potencjalnie każdy może jej kiedyś potrzebować. Nawet ktoś z rodziny tych, co głosowali. Czasami na przyjazd karetki nie można się doczekać, bo jest kolejka do obsługi wezwań! Były już reportaże w tv, że ktoś umarł, bo się nie mógł doczekać na przyjazd.

    Ludzie, którzy muszą płacić podatki, przegrywają z pieskami i kotkami ze schroniska. W tym roku schronisko znowu wyciąga łapę po pieniądze na warunki do socjalizacji piesków, choć sami piszą, że dostali pieniądze z miasta na kilka swoich projektów (nie wspominając ile wzięli rok temu na tę rehabilitację zwierząt). Ja rozumiem, że cel też jest ważny, ale ta szala w głosowaniu z budżetu obywatelskiego, jest jakoś dziwnie przechylona, nie tam, gdzie powinna. Ludzie są spychani na bok, bo przecież pieski ważniejsze, a ciekawe kto będzie na te pieski i kotki pracował? To schronisko i tak przecież nie wypcha wszystkich zwierząt jakie ma na stanie.
    Mieszkanka29282  14.01.2022 15:40
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany